Akademickie Koło Misjologiczne
AKM na Ukrainie
02 lipca 2010
Pan Bóg posyła w różne miejsca. Bardzo chciałam, żeby w te wakacje była to Jerozolima, ale ON miał dla mnie inny plan, może lepszy od mojego ;)
Dziś z grupą 5 wolontariuszy wyruszam na wakacyjny wolontariat misyjny organizowany przez Oblacką wspólnotę „Niniwa”. Jedziemy do Tywrowa, na Ukrainę. Jest tam kościół, a raczej jego ruiny, ale Kościół-wspólnota trwa tam na modlitwie. Po co jedziemy? By przygotować festiwal „Tchnienie Życia”, na który młodzi ludzie przyjadą do Tywrowa 4 sierpnia, by wspólnie się modlić i radować w Panu. Zatem nasza praca, to głównie praca fizyczna, ale też wspólna modlitwa i dawanie świadectwa wiary. Zatem Kochani, proszę wszystkich o modlitewne wsparcie na najbliższe 5 tygodni, które spędzę na Ukrainie. Z góry dziękuję za duchowe wsparcie.
Dla wszystkich zainteresowanych zdjęcia kościoła w Tywrowie
Z Bogiem
Ania O.
18 lipca 2010
Kochani na Ukrainie nadal duzo pracy. Prosze o modlitwe bo mamy wszyscy problemy zoladkowe, nie ma wody a jak juz jest to zimna. Ale Pan nadal prowadzi i za to Mu chwala.
z Bogiem
Ania
03 sierpnia 2010
Kochani,
Jutro zaczyna sie Festiwal "Tchnienie Zycia", ktory przygotowujemy, a lazienki nadal nie gotowe, duzo takich spraw wychodzi w ostatniej chwili,... Jest bardzo goraco a my caly dzien biegamy po polu z lopatami i grabiami...Ale Pan nas prowadzi i to najwazniejsze. Pamietajcie o nas w modlitwie w szczegolnosci na czas Festiwalu.Przyjedzxie okolo 100 osob w tym bedzie 22 mlodych ludzi z Polski. Codziennie bedziemy miec Eucharystie, adoracje, wprowadzenia biblijne (po Ukrainsku) i spotkania w grupkach oraz koncerty muzyki chrzescijanskiej. Ja caly czas modle sie za wszystkich AKMowiczow :) Teraz musze leciec na Eucharystie.
z modlitwa
Ania
10 sierpnia 2010
Kochani,
Właśnie wróciłam z Ukrainy. Dziękuję wszystkim za wsparcie modlitewne. Było ono bardzo potrzebne, zwłaszcza w sytuacjach kryzysu...A przyznaję, że łatwo nie było. Zmęczenie fizyczne, brak wody i prądu (czasem nawet przez kilka dni), upał... Często pracę zaczynaliśmy o 7 rano a kończyliśmy o 22. Jedyną przerwą dłuższą niż 15 minut była Eucharystia.Po tygodniu pobytu w Tywrowie pojechałam na tydzień "wakacji od kuchni"do Gniewania, gdzie pracowałyśmy w kościele. To był bardzo wartościowy czas dzięki adoracji i Eucharystii. Tydzień przed rozpoczęciem Festiwalu dostałyśmy do rąk łopaty, grabie i miotły i z uśmiechami na twarzach i radością, że wreszcie możemy wyjść z kuchni poszłyśmy na pole namiotowe. Z godziny na godzinę uśmiech był coraz mniejszy. I tak grabiłyśmy, kopałyśmy, zamiatałyśmy...Sterta śmieci była coraz większa, ale na polu efektu widać nie było.Hmm co tu zrobić by nabrać sił? Może 15 minut przerwy na gorący kompot? Ukraińcy pili zimną wodę z kranu, ale nasze żołądki mówiły NIE! Ale za to doceniałyśmy wartość ciepłego kompotu. Po napiciu się owej ambrozji wracałyśmy do naszego salonu piękności by zażyć następnej serii zabiegów kosmetycznych: pobytu w saunie i solarium oraz kąpieli błotno-kurzowej. Bardzo oryginalnie wyglądał nasz piaskowy manicure. Zatem, jak możecie zauważyć, poczucie humoru było na wysokim poziomie. Jednak kiedy dzień przed Festiwalem nadal nie było wody nie było już tak wesoło. Zaczęli zjeżdżać się uczestnicy...Hmm, może orzeźwiająca kąpiel nad Bugiem? Po kilku minutach wszyscy wyciągali z plecaków stroje kąpielowe i już mijaliśmy pasące się w okolicy kozy. Woda w Bugu może do najczystszych nie należy, ale to stanowiło najmniejszą przeszkodę. Okazało się, że mieszkańcy Tywrowa nad rzeką = w rzece myją samochody, piorą dywany itp. Dlaczego o tym piszę? Gdyż przed Festiwalem chcieliśmy wszystko skończyć i troszczyliśmy się bardzo o tą zewnętrzną stronę: by wszyscy mieli gdzie spać, co jeść, by były łazienki z ciepłą wodą. Okazało się, że dla uczestników to nie było niezbędne. Ważne było to, że zarówno podczas przygotowań jak i w trakcie Festiwalu centralnym punktem dnia była wspólna Eucharystia. To było coś czego Zły nam nie mógł odebrać. I gdy nie było prądu śmialiśmy się z jednym z ojców, że dziś znów romantyczny wieczór z Jezusem przy blasku świec :) Dla mnie osobiście pobyt na Ukrainie był umocnieniem i utwierdzeniem w powołaniu. Choć czasem, a nawet często, czułam się sługą nieużytecznym to wiem, że Pan Bóg działał. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za duchowe wsparcie :)
z modlitwa
Ania